Events
 
 
 
     
  Joseph´s Dance Studio - 20th anniversary



ndtv - Polska Telewizja Nowy Jork ››
Gośćmi środowego programu NDTV będą Józef Pałka z Jospeh's Dance Studio (www.josephsdancestudio.com) oraz Izabela Barry z biblioteki publicznej na Greenpoincie.

Taneczna Gala 20-lecia Joseph’s Dance Studio - Wieczór z mistrzem ››
Nowy dziennik - Czwartek 15 listopada 2012


Wieczór z mistrzem
Nowy dziennik 10-11 listopada 2012

Oby pan tańczył do końca świata
Polska gazeta 10-11 listopada 2012



Podziękowania










Wywiad z Jozefem Palka
(Wywiad ten ukazal się w dodaktu Nowego Dziennika 25 lutego 2012 miesiac przed mistrzostwami USA, ktore odbyly sie w Baltimore, MD)

Chciałbym roztańczyć Polonię...

Z Józefem Pałką - nauczycielem tańca, założycielem i właścicielem Joseph's Dance Studio - rozmawia Janusz M. Szlechta

W Stanach Zjednoczonych studia taneczne, w których można nauczyć się tańczyć, cieszą się ogromnym wzięciem. W metropolii nowojorskiej działa też kilka studiów polonijnych. Wśród nich największym i najstarszym jest pańskie Joseph's Dance Studio - działa już bowiem 20 lat. Jakie były początki i jak pan, z perspektywy czasu, ocenia działalność swojego studia.
– Przyleciałem do USA w 1992 roku. Od początku wiedziałem, że chcę robić to, co bardzo kocham, czyli tańczyć. Na prestiż tego studia pracowałem - wraz z rodziną i grupą trenerów - długo i w pocie czoła. W Polsce przez 7 lat tańczyłem w Klubie Tańca Towarzyskiego "Kwadrat" w Jeleniej Górze. Jestem wychowankiem profesora Konrada Małka, który był uczniem legendy polskich tańców - profesora Mariana Wieczystego. Sam brałem wielokrotnie udział w szkoleniach prowadzonych przez prof. Wieczystego w Krakowie w Pałacu pod Baranami.
W USA szybko doszedłem do przekonania, że taniec wśród Polonii to... ugór, który ktoś powinien zagospodarować. No i wziąłem się do roboty. Przez pierwszych pięć lat prowadziłem kursy tańca tylko dla dorosłych. Potem zająłem się również szkoleniem dzieci i młodzieży. Doprowadziłem też do rejestracji mojego studia w USA Dance - Amerykańskim Stowarzyszeniu Tancerzy Amatorów.
Szukałem różnych miejsc, pojawiałem się w różnych środowiskach, w których chciałem zaszczepić miłość do tańca. Przez pół roku prowadziłem na przykład zajęcia w Filadelfii. Przez dwa miesiące próbowałem zachęcić rodaków do tańca w New Britain w stanie Connecticut. Od początku, czyli od 1992 roku do dziś prowadzę zajęcia w Polskim Domu - Cracovia Manor w Wallington, NJ. W 1996 r. zacząłem szkolenie na Greenpoincie. Potem nasza działalność rozszerzyła się na Borough Park za sprawą mojej córki Marty, i Sunset Park, gdzie szkolenie prowadziła Jolanta Filip. Na Ridgewood zajęcia zaczęli prowadzić moi wychowankowie Angelika Orent i Andrzej Bator. Powstała bardzo mocna, do dzisiaj działająca sekcja przy szkole polskiej im. Jana Pawła II na Maspeth. Jest tam świetna atmosfera, którą zawdzięczamy proboszczowi Piotrowi Żendzianowi oraz dyrektorowi szkoły Waldemarowi Rakowiczowi. Działa nasza sekcja przy polskiej szkole im. Z. Herberta w Copiague na Long Island. Od roku współpracujemy z polską szkołą w Glen Cove - też na Long Island. W tych dwóch miejscach współpraca naprawdę układa nam się świetnie.
Oczywiście liczą się dla mnie medale, które pary zdobywają na różnych turniejach - z mistrzostwami USA włącznie, ale motywem przewodnim mojej działalności jest wychowanie poprzez taniec. Sam, jako zawodnik, doświadczyłem, że taniec jest radością życia! Dla mnie taniec jest najpiękniejszą dyscypliną sportu. Tu dominuje piękno, szlachetna rywalizacja i nie ma miejsca na agresję. No i potem procentuje towarzysko. Młodzi ludzie wyzbywają się na parkiecie kompleksów, a kiedy pojawią się na jakiejś zabawie, natychmiast są rozpoznawalni, bo... pięknie tańczą.
Jak patrzę na te dzieci, które na różnych piknikach czy balach pokazują to, czego się nauczyły, widzę że czynią to z największą radością. Daje to im wiele satysfakcji, mimo że nie odnoszą żadnych korzyści ekonomicznych. Mimo pojawiających się tu i ówdzie słów krytyki, które na ogół wynikają z zazdrości tych, których dzieci nie tańczą.

Pańscy wychowankowie odnioszą wiele sukcesów, na miarę krajową, a nawet światową. To powód do dumy i dla pana...
– Świetną parą byli Oskar Wojciechowski i Milena Jasionek - zdobyli kilka złotych medali na mistrzostwach USA, trzykrotnie startowali też z powodzeniem w mistrzostwach świata. Ania Kuszaj i Kondrad Kulec startowali trzy lata temu na mistrzostwach świata w Jyvaskyli w Finlandii.
W 2010 roku para moich wychowanków Ania Kaczmarski - Patryk Płoszaj znalazła się w "Top Ten", czyli w dziesiątce finałowej bardzo popularnego w USA programu telewizyjnego NBC "America's Got Talent". Do tej pory żadnej amerykańskiej parze tanecznej nie udało się zajść tak daleko! Wiele osób śledziło z zapartym tchem ich piękną walkę. Przeżyliśmy dzięki nim niezapomniane chwile. Para ta wcześniej zgarniała wszystkie medale w mistrzostwach Ameryki. W roku 2011 trzykrotnie brała udział w mistrzostwach świata w tańcach. W styczniu w Moskwie w tańcach latynoamerykańskich zajęli 37. miejsce. W Barcelonie w kombinacji 10 tańców standardowych i latynoamerykańskich zajęli 14. miejsce, tym samym pokazując wielką klasę, a w Mołdawii znaleźli się na 40. pozycji w tańcach standardowych.
Mam cichą nadzieję, że kilka młodych par, które bardzo mocno pracują, wkrótce też będzie odnosić sukcesy na mistrzostwach świata, myślę tu np. o Aleksie Łukasiku i Konwalii Owczarz, Benjaminie Świątkowskim i Annie Bartnicki.

Sam nie byłby pan w stanie prowadzić zajęć w tylu miejscach. Z kim pan współpracuje, kto panu pomaga?
– Współpracuję ze znakomitymi trenerami. Andrzej i Julia Klimczykowie, Rosjanie Anton Tregubow oraz Eugene Katzetman i Maria Demidowa (byli wicemistrzami świata), Wiesława Wróż czy Adrian Jakubowski wykonują trudną, ale piękną robotę. Tych, którzy mi pomagają, jest oczywiście znacznie więcej. Doceniam też i szanuję tych rodziców, którzy bardzo się starają, aby ich dzieci czyniły postępy i mogły potem zabłyszczeć - bo są to duże koszty. Z drugiej strony krytycznie patrzę na tych, którzy zapraszają moje pary na występy, a nie dadzą im potem nawet tabliczki czekolady.

Jakie ma pan najbliższe plany taneczne?
– 4 marca jedziemy na Bayridge, gdzie Allan Dance Passion organizuje turniej taneczny. Jest to turniej jednodniowy, już dosyć dobrze znany, gdzie zdobywają szlify młodsze pary. A potem jedziemy na United States Dance Championships 2012, czyli mistrzostwa USA, które odbędą się w Baltimore w stanie Maryland od 30 marca do 1 kwietnia. Tam pary muszą pokazać to, na co ich stać. Muszę dodać, że coraz trudniej zdobywać medale. Pojedzie 13 naszych par, a liczę na 6-7 medali, w tym oczywiście złote. Najlepsze pary pojadą potem na mistrzostwa świata. W 2008 roku na mistrzostwach USA też w Balitmore, moje pary zdobyły aż 13 złotych medali - to były rekordowe dla nas mistrzostwa.
Kiedy oglądałem Anię i Patryka w finałach "America's Got Talent" i cieszyłem się z ich sukcesów, wpadł mi do głowy pomysł, że może udałoby się zorganizować coś takiego jak "Polonia Can Dance". Wszystkie możliwe rozwiązania w tym zkresie są do przedyskutowania. Byłoby to z pewnością swoistym zwieńczeniem moich 20-letnich zabiegów o podniesienie rangi tańca w środowiskach polonijnych. Może dzięki temu udałoby się roztańczyć Polonię!

Życzę panu realizacji tego pomysłu.
Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał: Janusz M. Szlechta